Newsletter
Wyjazdy studenckie
Kup on-line
Przydatne w podróży
Co zabrać na obóz

[Włochy] Zakończenie sezonu w Livigno 2010

Reportaż Adama Mokrzyckiego
Zobacz więcej o: Włochy

Budynek apartamentowca poBudynek apartamentowca pod nazwa „Chalet Li Palu”, gdzie mieszkałem. Od frontu znajduje się biuro turystyczne. Świeżo po przyjeździe, jeszcze przed wniesieniem i rozpakowaniem ekwipunku.
Wnętrze apartamentu. Czysto, ciepło, jasno, komfortowo. Na wyposażeniu zmywarka do naczyń, ceramiczna płyta grzejna, suszarka do włosów i te małe, wstrętne  kubeczki LAVAZZA.
Na wyposażeniu apartamentu sejf z szafie na dokumenty czy pieniądze, TV Satelitarna, ładne schody drewniane.
Łóżko do spania tzw. Sofabed, wystarczy pociągnąć i gotowe, rozłożone na płasko, bo stopki przednie mają kółka. Brakuje kołdry, do tego celu służy narzuta i dwa prześcieradła.
Widok z balkonu mojego apartamentu, w miasteczku prawie wiosna, śniegi topnieją, za to w górach zima trzyma.
Mapa na całą miejscowość LIVIGNO, trudną do przemierzenia pieszo, bo długość wynosi około 7 km.
Urzekające budynki z zeszłej epoki sąsiadują ze współczesnymi. Imponująca kamienna elewacja.
Brama wjazdowa na trzy różne „światy”: park dla snowboardzistów, śniegowy ogród zoologiczny, trasa slalomowa.
„Hełm zaobowiązywany”, jak widać złamana pisownia, zamiast „kask obowiązkowy”,często się to widuje.
Z daleka miałem wątpliwość czy to prawdziwe stworzenie. Ale za długo stało w bezruchu.
Sympatyczna sztuczna sarenka zaprasza do skorzystania z tunelu.
Ten lisek chytrusek błagalnym spojrzeniem chyba liczy na drapane.
Rezydencja „Vallechiara”, gdzie mieszkała druga część grupy. Na pieszo nie dało się dojść, bo to na drugim końcu miasteczka Livigno (ok. 7 km).
Ujmujące budynki drewniane, drewno dobrze zakonserwowane od mrozu.
Skromna kaplica na wjeździe do LIVIGNO od strony jeziora.
Jak pokazuje termometr podczas pobytu  temperatura była ujemna rano i wieczorem na poziomie LIVIGNO przydawały się rękawiczki i czapka.
Widoki były bajeczne w oddali na miasteczko LIVIGNO. Zdjęcia spłaszczają wysokość i nie oddają powagi stromizny. Brakuje stopni szarości śniegu, żeby to wyrazić.
Nowoczesna kolej gondolowa, żółte gondole identyczne jak w Polsce w Świeradowie-Zdrój, sam osobiście porównałem.
Potężne siatki i skrzyżowane szyny powstrzymują zwały śniegu przed spowodowaniem lawiny.
Dzieci szkolne mają zajęcia na śniegu z wychowania fizycznego. Jeżdżą sprawnie i nie utrudniają dorosłym narciarzom.
Policja włoska czuwa nad bezpieczeństwem narciarzy. Skuter w gotowości do wyjazdu.
Górna stacja kolei gondolowej MOTTOLINO, nie mylić z PENDOLINO (słynna superszybka kolej włoska, miała być w Polsce ). MOTTOLINO oznaczone dużą literką M, nie mylić z McDonalds. Gondole pojemne, bo na 10 osób.
Potężna infrastruktura linowo-słupowa robi wrażenie.
Rozpierająca radość na wysokości ok. 3000 npm. Przed inauguracyjnym zjazdem na dobry początek dnia.
Hurra! Wszystkie góry są moje!  Przynajmniej wzrokowo i duchowo. Polecam wyjazd w Alpy ze Student Travel.
Karkołomne salta i popisy w snow-parku MOTTOLINO w asyście filmującego kamerzysty.
Wejście do klubu nocnego KUHSTALL, jednego z dwóch w LIVIGNO.
Brama z niedźwiedzi w ZOO Parku, fajne urozmaicenie nartostrady.
Już po finalnym zjeździe w drodze na Apres Ski (jak pomarańczowa palma) w celu odpoczynku, posilenia się pizzą i wypicia wzmacniającego drinka.
W dalekim tle czarny szlak, tylko dla zaawansowanych narciarzy takich jak ja.
liczba zdjęć: 30